Myjnie
Oj, trafia się to nieraz, że wielu ludzi, co się niebacznie na wyspach osiedlili, marnie ginąć musi, stając się pastwą tego, który ich dźwigał. Otóż podobny los spotkał banię z królem, bo przez wieloryba połkniętą została. myjnie światło dzienne, król nagle wjechał w ciemność wielorybiego brzucha, który wszystko ławo trawił, miał jednak dużo kłopotu z opasującym banię łańcuchem. Zębiska i język w niego wplątawszy, nie mógł go biedak pogryźć, że aż zasłabł i wypłynąć na wierzch musiał.
Kto się lęka Grzmotu? Jest to tchórzliwy służka błyskawicy i podnosi głos wtedy, gdy niebezpieczeństwo już minęło. — Uff, Uff! — zawołano dokoła, kiedy wystąpił młodzieniec i wygłosił swoje przemówienie. — Wróć! — szydził Stokrotny Grzmot. — Nie walczę z dziećmi. Tchnienie moich ust cię zabije. Połóż się na trawie i marz o swojej matce, która jeszcze powinna cię karmić kammasem. Powszechnie pogardzani Indianie Grobowi na pustkowiach, gdzie wiodą godny politowania żywot, szukają na pół zgniłych cebulkowatych korzeni i przyrządzają z nich wstrętne ciasto zwane ”kammas”, którym gardzą nawet psy indiańskie. Zanim Wohkadeh zdążył odpowiedzieć na szyderstwo, wystąpił Winnetou. meet your makers Babcia okropna spokojnie oznajmia nierdzewne przekonania.