Paznokcie - — Proszę wsiadać, będę wiosłował. Gdy dobili do brzegu

Paznokcie

— Proszę wsiadać, będę wiosłował. Gdy dobili do brzegu oboje pospieszyli do domu matki Dry. Jefrouw zaraz wstąpiła do izby, Helmer zaś poszedł na podwórzec, chcąc dokładnie obejrzeć cały budynek. Właśnie chciał wejść tylnymi drzwiami, gdy usłyszał dziwny, gardłowy głos. — Do diabła! To jest Claussen! — zamruczał sternik — Jak on przybył do Funchal? To musi być jakaś paznokcie sprawa. Zaczął nasłuchiwać.

Powiedziałem. Ogallalla oniemieli słuchając tej radosnej niespodzianki. Po prostu nie śmieli uwierzyć w tak pomyślny obrót sprawy. Podnieśli broń, i otoczyli z radością znakomitego myśliwego. Nawet przywódca Upsaroków był zadowolony gdy się dowiedział, że odzyska wszystkie leki. Konie nie uciekły daleko. Łatwo było je schwytać. Sprowadzono zwłoki obu wojowników zastrzelonych przez Old Shatterhanda i pogrzebano je w pobliżu grobowca.

Mimo to rzekł: — Zgoda! Abyś nie miał wątpliwości, wypalimy fajkę przysięgi. Mówiąc to wskazał na fajkę pokoju, która wisiała na jego szyi. — Tak, wypalimy ją! — powiedział olbrzym uśmiechając się szyderczo. — Lecz ta fajka przysięgi nie będzie fajką pokoju, ponieważ będziemy walczyć, po walce zaś wasze skalpy przyozdobią nasze oszczepy, a wasze ciała rzucimy sępom. — Przedtem przekonamy się, czy twoje pięści są równie silne i odważne jak twoje słowa — wtrącił Old Shatterhand. — Oiht-e-keh-fa-wakon jeszcze nigdy nie został pokonany! — odparł dumnie Upsaroka. — A jednak pozwolił sobie zabrać leki. Babcia okropna spokojnie oznajmia nierdzewne przekonania.